Nawet do 80% Bit Reactor deweloperów zostało podobno wysłanych na urlop przed premierą.
"Cześć, witaj znowu w GLTV News. Tu Alex, jak zawsze przeglądam popołudniowe nowinki – najświeższe i najlepsze wiadomości ze świata gier, technologii, rozrywki – cokolwiek lubisz, a właściwie cokolwiek kochasz – zawsze mamy to tutaj dla ciebie w GLTV News i w całej sieci Gamereactor, więc jeśli podoba ci się to, co widzisz, i chcesz zobaczyć więcej, koniecznie zajrzyj na Gamereactor, gdziekolwiek się z tym zapoznajesz – znajdziesz tam więcej recenzji gier, zapowiedzi gier, recenzji filmów, seriali , ekskluzywnych materiałów, wywiadów, wiadomości ze świata i sportu, Gra, która w zeszłym tygodniu pojawiła się na rynku i zebrała naprawdę świetne recenzje, a także zdominowała sprzedaż na Steamie sprzedaży na Steamie, za kulisami nie radzi sobie tak dobrze, bo najwyraźniej większość programistów z Bitreactor zostało wysłanych na przymusowy urlop tuż przed premierą, bo deweloperowi najwyraźniej skończyły się pieniądze. Raport Gamefile podaje, że aż 80% pracowników zostało przesunięto na przymusowy urlop przed premierą i rzeczywiście tak było, przynajmniej według wielu źródeł, które pracowały w tej firmie, w tym jedna osoba, która twierdzi to samo w pozwie wniesionym w 2024 roku, co nie brzmi zbyt dobrze. Z drugiej strony jest w tym kilka pozytywnych aspektów – to nie EA, ani Lucasfilm, właściciel „Gwiezdnych wojen”, nie powiedział, że trzeba wszystkich zwolnić albo po prostu przestać im płacić, ale wygląda na to, że to była własna być może po to, by złagodzić skutki niezbyt udanej premiery gry. Poza tym, gra miała udaną premierę, radzi sobie bardzo dobrze i wydaje się, że jest nadzieja, że uda im się ponownie zaangażować ludzi i sprawić, by wrócili do pracy w firmie oraz dostawać wypłatę. Nie dotyczy to jednak wszystkich. Nawet jeśli są nadzieje, że wiele osób będzie mogło wrócić, uważa się, że nie każdemu uda się tego dokonać, bo, no cóż, wygląda na to, że Bitreactor po prostu zabrakło kasy. Bitreactor to nowy deweloper, ale nie jest to zupełnie nowe studio. Składa się z weteranów z Firaxis i innych firm. Kontekst W zasadzie można to nazwać sukcesem. Szkoda tylko, że żyjemy teraz w branży gier , w której nawet nie możesz… po prostu spodziewasz się zwolnień, niezależnie od tego, czy odniesiesz sukces, czy poniesiesz porażkę, jeśli chodzi o sprzedaż i początkową reakcję na premierę."
"Dlatego Bitreactor próbował temu zapobiec, wysyłając większość swoich pracowników z zamiarem przywrócenia ich do pracy w późniejszym terminie. To jest smutna prawda o tym, jak po prostu działa branża gier, nawet bez presji ze strony EA czy „Gwiezdnych Wojen” – możesz sobie wyobrazić, że presja ze strony całej branży jest taka, że to będzie twoja debiutancka gra, ale też ostatnia, jeśli nie odniesie sukcesu tak, jak byś tego chciał. Na szczęście dla Star Wars Zero Company gra wypadła dobrze, ale nie wiem, czy to w ogóle dobry znak dla branży, mimo że tak się stało. Ludzie zostali wysłani na przymusowy urlop, około 80% pracowników studia musiało obejść się bez wynagrodzenia z powodu obaw związanych z premierą lub wyczerpaniem się funduszy. Teraz, czy uważasz, że to problem Bitreactora, czy może problem całej branży – to chyba czas pokaże, bo wiemy, że w przyszłym roku będziemy świadkami procesu sądowego w sprawie pozwu wniesionego przez byłą współzałożycielkę Bitreactor, Alison Kelly w którym zasadniczo twierdzi, że obecny założyciel i dyrektor generalny wyrzucił ją ze studia i w pewnym sensie z całej branży. Ale na razie to tylko spekulacje, zobaczymy, jak to się potoczy pod koniec 2027 roku. Kupiłeś już „Star Wars Zero Company”?
Wierzysz w ten szum wokół tej gry? Co sądzisz o tej sprawie ze zdjęciem?
Daj mi znać o tym wszystkim i nie tylko, a do zobaczenia jutro z kolejnymi wiadomościami z GRTV."