Star Wars: Maul - Shadow Lord - Sezon 1
Czy to najlepszy animowany serial Gwiezdnych Wojen od czasów Wojen Klonów?
Mam dość mocne zdanie na temat tej fazy Gwiezdnych Wojen i tego, jak mimo pełnej galaktyki i zbioru epok do eksploracji, czuje się ona uwięziona i niemal duszona przez chęć skupienia się wyłącznie na przestrzeni między Epizodami III a IV dla swoich "spin-offów". Właśnie z tego powodu wiele ostatnich opcji wydaje mi się trochę płaskich, bo po prostu nie czuję, żeby Gwiezdne Wojny gdziekolwiek zmierzały. A jednak jest Maul – Władca Cienia...
Ten serial jest ograniczony dokładnie tymi samymi problemami, z jakimi borykały się inne ostatnie projekty Star Wars, czyli fakt, że nie ma on większego celu. Rozwija lore Maula i wypełnia luki, o które nie prosiłeś o wypełnienie, i z wielu powodów można powiedzieć, że Maul, podobnie jak The Bad Batch na przykład, nie ma powodu, by istnieć. Ale ten serial naprawdę mocno uderza.
Po pierwsze, jak zauważyliśmy w recenzji pierwszych kilku odcinków, Maul - Shadow Lord nie bawi się zbytnio. To mocna i surowa seria, która choć wyglądem przypomina Wojny Klonów, ma znacznie mroczniejszy ton i urok. Tak, to wciąż opowieść o tym, jak bohaterowie i Jedi wciąż stanowczo walczą z Imperium, ale to też odyseja kryminalna, eksploracja bezwzględnych zakamarków odległej galaktyki i jak jedna osoba wykorzystuje swoją wściekłość i nienawiść, by wypaczyć je według własnej woli.
Tak czy inaczej, w sercu serialu jest kluczowa historia, którą warto śledzić, ale to, co naprawdę wyróżnia Maul - Shadow Lord, to akcja, bo ten serial to czysty animowany chaos w najlepszym wydaniu. W każdym odcinku jest strzelanina lub walka na miecze świetlne, a najczęściej są to widowiska wizualne. W rzeczywistości powód, dla którego tak bardzo pokochałem Maul - Shadow Lord, wynika z tego, jak ta seria ciągle się przewyższa. To, co zaczęło się od mordowania lokalnej policji przez Maula, przeradza się w gorączkową walkę o wolność, gdzie Maul i kilku sojuszników walczą o przetrwanie wśród Sithów Inkwizytorów, a na potrzeby ostatnich dwóch odcinków – prawdopodobnie najsłynniejszą postacią Gwiezdnych Wojen wszech czasów, prawdziwą siłą natury, która rezonuje jako uosobienie strachu. Ostatnie dwa odcinki to szczególnie triumfy, od których nie warto odwracać wzroku, to po prostu Gwiezdne Wojny w najlepszym wydaniu.
Będę nadal krytykował Gwiezdne Wojny, bo seriale takie jak Maul - Shadow Lord udowadniają, jak niezwykłe mogą być Gwiezdne Wojny, jeśli są dobrze zrobione. Cały sezon jest mocny sam w sobie, ale to, co czyni ten projekt tak fantastycznym, to to, jak nabiera tempa i staje się coraz lepszy z odcinka na odcinek po odcinku, a ostatnie dwa odcinki, które trafiły w Dzień Gwiezdnych Wojen, to jedne z najlepszych dzieł mediów Star Wars, jakie widziałem, rywalizujących z Andorem. To telewizja, którą trzeba obejrzeć, i obawiam się oczekiwań, jakie ten serial animowany wywołał w niedalekiej przyszłości, gdzie Mandalorianin i Grogu mogą być barankiem prowadzącym się na rzeź.
Niezależnie od tego, co się wydarzy z tym filmem, zdecydowanie powinieneś obejrzeć Maul - Shadow Lord, jeśli choć trochę lubisz Gwiezdne Wojny. Jest niezwykle wciągający, ciągle pełen akcji i nie jest obciążony dziecinnymi skłonnościami, jak niektóre inne ostatnie projekty.




