Samson
Kluczowe postacie stojące za serią Just Cause mają świetne pomysły, ale Samson nigdy tak naprawdę nie rusza z miejsca.
Czasem trudno nie mieć oczekiwań wobec gier, które chcesz wypróbować. Mimo że dzwonki alarmowe dzwonią i wszystko wskazuje na to, że ta gra ma przeciwko sobie szanse, wciąż masz nadzieję. Trzymasz kciuki, unikasz chodzenia pod drabinami i tak dalej, mając nadzieję, że gra jednak cię zaskoczy. Tak właśnie się czułem wobec Samson, które widziałem w kilku ekscytujących zapowiedziach, co wywołało w górę moje oczekiwania. Co więcej, wszystko wskazywało na to, że deweloperzy z Liquid Swords, składający się z kilku weteranów Avalanche, zrozumieli, by nie brać na siebie więcej, niż są w stanie udźwignąć, i stworzyli grę na tyle wąską, by przekroczyć linię mety.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Samson, z podtytułem "Historia Tyndalstona", wydawało mi się, że przypomina półliniowe misje z serii GTA, tylko bez broni palnej, i to jest całkiem trafny opis. Pod wieloma względami zespół wyraźnie czerpał mocną inspirację z Grand Theft Auto, gdzie misje polegają na jeździe po otwartym mieście i wykonywaniu różnych zadań. Jedyna różnica jest taka, że we wszystkich walkach używa się tylko pięści. Poza tym struktura jest bardzo znajoma, jeśli grałeś wcześniej w gry z otwartym światem. To nie pierwszy spin-off GTA w ten sposób; pomyśl na przykład o Sleeping Dogs.
Grasz jako Samson McCray, który wraca do rodzinnego miasta z ogromnym długiem wobec różnych gangów przestępczych w St. Louis. Jego siostra została wzięta jako zakładniczka, by zapewnić mu spłatę 100 000 dolarów, które jest winien. W konsekwencji Samson musi angażować się w przestępcze działania w Tyndalston, by zarobić pieniądze. Fabuła jest jednak dość skromna i głównie to pretekst, by wysyłać gracza na misje. Samson nie jest szczególnie ekscytującą postacią, a jego przyjaciele to dokładnie stereotypowe postacie, jakich można się spodziewać w tego typu grze. Wszystko to wydaje się czymś, co już wcześniej widziałeś, i trudno mi było naprawdę zaangażować się w interakcję zarówno z Samson, jego siostrą, ani z ludźmi, którymi się otacza. Historia ma nieco przesadzoną atmosferę, jakby próbowała przyjąć odrobinę samoświadomości, ale to nie działa, gdy postacie nie są bardziej dynamiczne niż są.
Aby zarabiać pieniądze, Samson może angażować się w różne aktywności. Może brać udział w wyścigach, dostarczać narkotyki i bić innych przestępców, którzy staną mu na drodze. Jedyną rzeczą, którą gra naprawdę zmienia, jest usunięcie broni palnej, a jak już wspomnieliśmy, nacisk na walkę wręcz nie jest nawet całkowicie oryginalny. Reszta wydaje się zapożyczona bezpośrednio z GTA, a może nawet z Mafii. Szczerze mówiąc, to rozczarowujące. Gra korzysta z systemu tzw. Punktów Akcji, gdzie każda misja kosztuje punkty, a zazwyczaj można wykonać trzy misje dziennie. Jednocześnie musisz spłacać długi, inaczej będziesz ścigany. Dobry pomysł, prawda? No tak, na papierze może to brzmieć dobrze, ale w praktyce jest to bardzo surowe. Jeśli nie uda ci się misji, tracisz prawie wszystkie pieniądze. Później możesz odblokować umiejętności zmniejszające straty, ale i tak tracisz około 90%. To niesamowicie frustrujące. Można czuć presję długu w bardziej systemowy i mechaniczny sposób, ale jest to po prostu źle zaimplementowane.
Naprawdę czuć, jak gra ciągle naciska na perfekcyjną grę, a to po prostu nie działa zbyt dobrze. To bardziej przypomina ćwiczenie unikania frustracji niż zabawy. Gdyby tylko misje były wciągające, ale niestety nie są. Ogólnie rzecz biorąc, dzielą się na dwie kategorie.
Pierwszy typ to misje samochodowe, gdzie jeździsz, bierzesz udział w wyścigach lub powstrzymujesz innych przestępców, niszcząc ich samochody. Masz własny samochód, który szybko się psuje, a gdy tak się dzieje, musisz zapłacić za jego naprawę lub znalezienie nowego. Problem w tym, że nie da się ukraść samochodów z ruchu, więc jeśli Twój samochód się zepsuje, możesz przebiec kilka kilometrów, by znaleźć nowy. Nie jest szczególnie dobrze zaprojektowany. Wszystko szybko staje się stresujące, zwłaszcza że gra karze cię też finansowo. Gdy musisz martwić się o samochód, pieniądze i trudność misji, zaczyna to przypominać pracę, a nie rozrywkę.
Wiem, że są tacy, którzy chcą wyzwania bardziej niż czegokolwiek innego, ale spróbuj wyobrazić sobie Celeste, gdzie ciężko zdobyte truskawki z czasem się wyczerpują i za każdym razem przegrywasz. Samson nie jest wyzwaniem , po prostu jest złośliwie zaprojektowane i to nie w sprytny sposób. Po drodze zdobywasz punkty doświadczenia, ale nawet gdy dotarłem do ostatniej części gry, zostałem powalony przez wrogów, którzy tylko rzucali mi krzywe spojrzenia, i wtedy byłem na samym dole wspomnianego drzewka umiejętności. Nie czułem się inaczej i nie czułem się silniejszy niż na początku gry, a to nie jest dobra rzecz. Nie czuć żadnego poczucia postępu, co sprawiło, że gra stała się dość nudna.
Drugi typ misji odbywa się pieszo, gdzie musisz znaleźć paczki i pokonać wrogów. To właśnie tutaj gra naprawdę się rozpada. Sterowanie jest nieprecyzyjne i wydaje się "unoszące", a jest tyle technicznych błędów, że kilka razy musiałem się poddać w gniewie. Często utkniesz w otoczeniu, a wtedy twoja postać zaczyna latać w dziwny sposób. Uwolnienie się może zająć kilka minut i nie masz ochoty zaczynać od nowa, bo gra niekoniecznie zapisała.
System walki też nie jest dobry. Możesz zostać ogłuszony przez wrogów, którzy ciągle cię uderzają bez możliwości działania, a nagle leżysz martwy na ziemi i tracisz pieniądze... Znowu. Wrogowie mogą pojawić się za tobą bez zapowiedzi, więc zostajesz trafiony bez szans na reakcję. To wydaje się niesprawiedliwe i frustrujące. Muszę przyznać, że kilka razy z frustracji rzuciłem klawiaturą na kanapę. To nie jest dobry znak. Oczywiście można to naprawić, ale muszę opisać swoje doświadczenie takim, jakim było, a nie takim, jakie mogłoby być dla ciebie.
Jeśli mam powiedzieć coś pozytywnego, miasteczko Tyndalston jest naprawdę całkiem ładne. Ma surową, surową atmosferę, a ciągle mokre drogi nadają mu charakterystyczny charakter, mimo że nigdy nie pada deszcz. To trochę dziwne, ale też trochę urocze w dziwaczny sposób. Niestety, szybko przyćmią to powtarzające się dźwięki i rozmowy, które w nieskończoność się zapętlają i ostatecznie stają się irytujące. Ta gra sprawia wrażenie zbioru dobrych pomysłów, które nigdy do końca się nie łączą. Widać, co deweloperzy próbowali zrobić, ale wydaje się, że nie mieli zasobów, by to ożywić w odpowiednim sposób.
Więc, czy poleciłbym Samson ? Nie, nie w takim stanie, w jakim jest teraz gra. I trudno mi sobie wyobrazić, jak można by to uratować bez znaczących zmian w niektórych absolutnie centralnych systemach.






