People of Note Zapowiedź rozgrywki: Nie do końca w moim tempie
Iridium Studios i Annapurna Interactive zaprezentowały nam i posłuchały swojego nadchodzącego muzycznego RPG, i zobaczyliśmy, jak się rozwija.
Gdy muzyka i gry idealnie się łączą, czuję się jak brat Remy'ego w Ratatouille, który po raz pierwszy próbuje truskawki i sera. Wspaniałe połączenie, czy to orkiestra narastająca, gdy wchodzisz na arenę bossów zaraz pokonanych przez smoka w Elden Ring, czy prosta atmosfera podczas najnowszej zmiany stylizacji wyspy Animal Crossing – gry nie są nawet w połowie tak dobre bez dobrej muzyki. Tak bardzo są ze sobą powiązane, że w ostatnich latach pojawiły się gry poświęcone wyłącznie muzyce. Takie, które nie są tylko tytułami rytmicznymi czy tanecznymi.
Stray Gods, No Straight Roads, a teraz People of Note. Rytmiczne RPG Iridium Studios i Annapurna Interactive dąży do tego, by być musicalem przypominającym gry wideo, z znacznie bardziej podejściem w stylu Final Fantasy niż interaktywne opowiadanie historii w Stray Gods. Wcielamy się w Cadence (pierwszą z wielu osób o muzycznych nazwach, przedmiotach, miejscach i innych), młodej gwiazdy pop z wielkimi marzeniami o wygraniu konkursu muzycznego w swoim rodzinnym mieście. Po tym, jak dowiaduje się, że nie ma odpowiednich umiejętności, Cadence próbuje założyć grupę, która da jej większy zakres muzyczny. Na demo, które graliśmy, szukaliśmy naszego pierwszego członka zespołu, którym okazał się legendarny gwiazdor rocka o imieniu Fret.
Nasze spotkanie Freta miało miejsce przypadkiem, gdy dołączył do Cadence, by walczyć z jakąś frakcją inspirowaną Dzikim Zachodem zwaną Homestead. Po przejściu przez rozszczepione, pustynne miasto Durandis i trochę eksploracji, po raz pierwszy doświadczyliśmy walki w People of Note. Podobnie jak w turowych RPG, walki w People of Note opierają się na kolejności tur zwanej strofą, która pozwala atakować, używać umiejętności i odpoczywać w danej turze, a także używać mash-upów razem z innymi członkami zespołu, gdy otrzymujesz obrażenia. Podczas ataku lub używania umiejętności w swojej turze pojawia się kilka szybkich wydarzeń, które zadają dodatkowe obrażenia lub leczyły towarzysza o dodatkową kwotę. Podobnie jak Clair Obscur, ale w pewnym sensie mniej dynamicznie. Nie ma tu żadnych działań obronnych, więc musisz zacisnąć zęby i liczyć na najlepsze, gdy przeciwnik uderzy cię gitarą w głowę.
Przeciętne walki z regularnymi przeciwnikami wydają się dość schematyczne i momentami nieco powolne. Dość oczywiste wyduszki, a nie szansa na wypróbowanie najnowszych umiejętności i sprawdzenie, jak silny możesz być. W innych turowych RPG te starcia nie powinny trwać długo, a jednak People of Note czasem dodaje dodatkowe zdrowie do przeciwników, stawia bariery i wydłuża te walki z jobberami. Nie pomaga fakt, że mamy tylko dwóch członków zespołu, co oznacza, że nawet jeśli grasz perfekcyjnie, nie dostajesz pełnego emocjonującego poziomu tej walki, co pokazano w zwiastunach.
Gdzie jednak błyszczał, to walki z bossami. W demie zagraliśmy dwoma z nich, z których ta druga oferowała ciekawe zmiany mechaniczne względem zwykłej formuły i dała szansę na prawdziwą emocjonującą pojedynek, gdzie musieliśmy używać leczenia, wzmocnień defensywnych i idealnie wyważonych ataków, by wygrać dzień. Na początku w bitwach People of Note dzieje się bardzo dużo, ale gdy oddalisz się od powierzchni, okaże się, że są bardzo proste. Wykorzystaj jak najlepiej, gdy styl twojego zespołu jest w akcji, a poza tym rób, co możesz, by przeżyć i zakończyć walkę z przeciwnikiem. To trochę się zmienia podczas walk z bossami. Bossowie stają się też silniejsi w miarę trwania walki, co oznacza, że nie widzisz ich w najsilniejszej formie. To trochę dziwne, bo jakbyś odbierał sobie najbardziej epicką bitwę, ale prawdopodobnie dla wygranej.
Pomijając walkę, czasem czułem się trochę zaskoczony People of Note. To przygoda rozciągająca się na cały świat, z alternatywną rzeczywistością dosłownie ukształtowaną przez muzykę. Momentami ton jest trochę rozcieńczony, nigdy nie trzyma się do żartobliwego musicalu czy poważniejszej opowieści o przeciwstawieniu się władzy, by... cóż, nie wiem... grać lepiej muzykę, chyba? Mam wrażenie, że coś takiego jak No Straight Roads robi to lepiej, gdzie od razu widać, kim są nasi bohaterowie i co chcą osiągnąć. Demo People of Note powstało w okresie, gdy wydaje się, że Cadence zaczyna rozumieć, że świat to nie tylko konkursy muzyczne, ale ponieważ nie mamy pełnego obrazu, nie da się przewidzieć, dokąd ta historia zmierza. To trochę jak słuchanie fragmentu Hamiltona tuż przed wybuchem wojny, a potem odejście. Możesz się domyślić, dokąd to wszystko zmierza, ale w People of Note nie jestem pewien, czy to mnie na tyle wciągnęło, by kontynuować.
Eksploracja i poruszanie się są minimalne, a choć zagadki były całkiem dobre, wyraźnie nie są priorytetem, bo można je dosłownie wyłączyć w menu gry. Iridium ma tu silny nacisk na fabułę i strategiczną walkę, ale gdy demo się skończyło i pojawił się zwiastun z datą premiery (7 kwietnia), wydawało się, że lepiej mnie nakręca niż to, co właśnie grałem. Może to po prostu niezręczna część gry do pokazania, ale jeśli People of Note ma być świetnym przykładem musicalu gamingowego, mam nadzieję, że reszta gry będzie się trochę bardziej spieszyć, niż może się dłużyć.






