George R.R. Martin przedstawia rzadką aktualizację na swoim blogu
Pierwszy wpis autora od miesięcy nie skupia się zbyt wiele na temat ASOIAF, ale opowiada o jego stresującym roku.
Czasem trzeba współczuć George'owi R.R. Martinowi. W tym roku kończy 78 lat, a w tym wieku większość mężczyzn przeszła na emeryturę i spędza dni na relaksie i rezerwowaniu rejsów. Musi jednak siedzieć przy biurku i pisać w swoim rozległym świecie fantasy, bo ludzie nie mogą przestać go dręczyć jedną z największych serii książek naszych czasów.
Po raz pierwszy od miesięcy sam Martin napisał post na swojej stronie Not a Blog, w którym nie odniósł się do tego, na jakim etapie jest w A Dream of Spring, Winds of Winter ani żadnych dziełach ASOIAF. Nie krytykował Rycerza Siedmiu Królestw, ani nie krytykował najnowszego sezonu House of the Dragon. Zamiast tego Martin dał nam dość poruszający wpis z dużą perspektywą.
"Minęło trochę czasu, wiem. Mój ostatni wpis na blogu ukazał się tutaj 19 lutego. Posty, które pojawiły się później, zostały napisane przez moich potężnych sług. Mam szczęście mieć świetny zespół asystentów... choć nawet z ich pomocą coraz bardziej zostawałem w tyle," napisał Martin.
"Ten rok był... stresujące, delikatnie mówiąc. Działo się tak wiele, że to przytłaczające. Kilka świetnych rzeczy, ekscytujących rzeczy. Spełniające się marzenia. Ale zdarzały się też koszmary. Straciłem przyjaciół. Zmagałem się ze smutkiem i depresją. Najgorsze może dopiero nadejść. Skończyłem siedemdziesiąt siedem lat we wrześniu i powiem wam, starzenie się to żadna przyjemność. Ale były też niesamowite chwile. Chyba tak już jest życie. Oczywiście, wiedziałem o tym. Jeśli czytałeś moje opowiadania, wiesz o tym. Tyle do napisania... Postaram się nadrobić trochę... a moi poplecznicy pomogą... ale moje wpisy są prawdopodobnie zbyt krótkie i pośpieszne."
Martin zakończył ukłonem w stronę A Knight of the Seven Kingdoms, który zdobył dziewięć nominacji do Emmy, mówiąc, że zrobi wszystko, by być na ceremonii wręczenia nagród i kibicować ludziom pracującym przy serialu. Poza tym, z jego słów wynika, że George ma teraz ważniejsze sprawy do załatwienia niż Winds.







