Dyrektywa 8020 Praktyczne wrażenia: Until Dawn spotyka The Thing
Najnowszy narracyjny horror od Supermassive Games jest pełen nowych elementów, ale czy wszystkie one działają?
Nie zazdroszczę Supermassive Games. Ugruntowując swoją pozycję dzięki Until Dawn i tworząc jedną z przełomowych horrorów 2010 roku, z każdym nowym wydaniem wiąże się wiele oczekiwań, z nadzieją fanów, że najnowsza odsłona serii The Dark Pictures może przewyższyć wszystkie inne. To musi być trudne zadanie, zawsze pracujesz nad pokonaniem poprzeczki ustawionej przez siebie.
Dyrektywa 8020 odchodzi od tradycyjnych elementów folk horroru, które Supermassive eksploruje już od ponad dekady, i wyrusza w gwiazdy. Zaczynamy na statku, który wyrusza w celu odkrycia nowej kolonii dla ludzkości. Grając w pierwszy rozdział gry, wcieliliśmy się w jednego z dwóch członków załogi, których zadaniem było pilnowanie reszty załogi podczas jej pozostawania w stanie zastoju.
Kiedy coś, co wydaje się być meteorytem, uderza w kadłub naszego statku, oczywiście musimy to zbadać i dowiedzieć się, co się stało. Aby uniknąć spoilerów, prawdopodobnie najlepiej nie zagłębiać się zbytnio w szczegóły fabuły, ale jak możesz sobie wyobrazić, jeśli widziałeś cokolwiek o tej grze, meteoryt to znacznie więcej, niż się wydaje, a wkrótce znajdujemy się w pułapce zmiennokształtnego horroru na pokładzie tego statku.
Dyrektywa 8020 od razu daje do zrozumienia, że jest wiele narracyjnych decyzji do podjęcia. Wystarczy rzut oka na menu fabularne, aby zobaczyć dziesiątki rozgałęziających się ścieżek, ale powiem, że przynajmniej w pierwszym rozdziale niewiele może się zmienić, jeśli chodzi o to, kto żyje, a kto nie, a przynajmniej tak powiedzieli mi twórcy. Pod tym względem czyta się to nieco podobnie do otwarcia Until Dawn, ale z moich decyzji i rozgrywki udało mi się przekazać reszcie załogi wiadomość ostrzegającą ich przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Wiele z tych rozgałęziających się narracji istnieje bardziej dla smaku w pierwszym rozdziale i jako przykład sposobu, w jaki kształtujesz swoją historię. Dopiero po pełnej wersji gry będę w stanie stwierdzić, czy każda decyzja będzie miała poważne znaczenie, czy też wszystkie ścieżki prowadzą do podobnych wniosków.
Przynajmniej istnieje wiele różnych działań do podjęcia i sposobów, aby Twoja historia była wyjątkowa. Z drugiej strony, dyrektywa 8020 pozwala również na cofnięcie się i zmianę decyzji praktycznie tak szybko, jak je podejmiesz. Zamiast przechodzić przez nową rozgrywkę, aby zbadać przeznaczenie postaci lub sprawdzić, czy naprawdę możesz uratować wszystkich, możesz po prostu przejść "idealnie" w miarę postępów. Z jednej strony jest tam duża swoboda graczy, ale z drugiej wydaje się, że przerywa to tok narracji dla graczy, którzy chcą zmieniać swoje decyzje, dopóki nie będą usatysfakcjonowani. Tę mechanikę można wyłączyć, jeśli chcesz żyć i umierać zgodnie ze swoim pierwszym instynktem, ale potem zastanawiam się, dlaczego w ogóle jest uwzględniona. Jest to próba zadowolenia wszystkich i choć może się to okazać popularną decyzją, na razie pozostaję wobec niej sceptyczny.
W większości przypadków w Dyrektywę 8020 gra się jak w inne gry z serii The Dark Pictures. Będziesz wybierać dialogi, obserwować, jak przerywniki filmowe rozgrywają się przed tobą, rozwiązywać proste łamigłówki i trzymać kontroler mocno w uścisku podczas nagłych QTE. W tej grze jest jednak znacznie intensywniej wykorzystywana mechanika survival horroru. Zwłaszcza sekcje skradania się zostały rozwinięte i są teraz kluczowym sposobem na poznanie historii na podstawie tego, co widzieliśmy. Pomagają one dodać poziom napięcia do historii i były momentami, w których czułem się najbardziej zdenerwowany. Zastanawiam się, jak jeszcze Supermassive rozwinie swoją rozgrywkę, aby dać graczom bardziej aktywną rolę, ale ważne będzie, abyśmy nie utknęli w pętli akcji, podczas gdy naprawdę mamy nadzieję, że poczujemy się bardziej przerażeni, utknąwszy na statku w środku kosmosu z przerażającym potworem.
Atmosfera Dyrektywy 8020 jest niezwykle skuteczna w napięciu, które buduje. Świat i uniwersum, które stworzył, są od razu interesujące i z chęcią grałbym więcej, gdyby nasze demo na to pozwalało. Czuję się jednak nieco ostrożny co do niektórych mechanicznych zmian, które Supermassive wprowadza w tej najnowszej iteracji swoich horrorów, zwłaszcza w odniesieniu do natychmiastowych grywalnych decyzji, ponieważ wydaje się, że służą one bardziej odciążeniu narracji niż dają graczom lepsze poczucie wolności.






