Digital Dream Labs Vector 2.0
Vector pojawia się jako bezpośrednia odpowiedź na Tesla Optimus, inne koncepcyjne podejście do roli, jaką roboty mogą odegrać dla nas, ludzi.
Jeśli śledziłeś nagłówki z tegorocznych CES, jednym z głównych tematów były roboty. Niezależnie od tego, czy chodzi o masową produkcję Optimusa Tesli, czy Atlasa Boston Dynamics, wydaje się jasne, że "techniczni broi" na całym świecie wierzą teraz, że my, jako konsumenci, jesteśmy gotowi pozwolić dużym, ludzkim postaciom składać nasze pranie, sprzątać kuchnie i odpowiadać na pytania, zabezpieczeni przez ogromną infrastrukturę AI.
Czy do robota, który faktycznie będzie mógł być używany do codziennych zadań z taką dokładnością i precyzją, że to naprawdę użyteczne, zostało jeszcze do zobaczenia, ale nie widziałem ani jednej demonstracji CES, która przekonałaby mnie, że są choćby zbliżone do gotowości, ani ja też nie jestem. jako człowiek, szczególnie gotów oddać nawet najbardziej przyziemne zadania robotowi-niewolnikowi, choć nie jestem wielkim fanem składania prania.
Robię trochę dłuższą drogę, by rozpocząć tę recenzję, ponieważ ważne jest, aby zrozumieć, dokąd branża robotyki i AI chce nas zaprowadzić, patrząc na to, czym dziś jest Vector z Digital Dream Labs. Wektor to praktycznie nic z tego, co właśnie opisałem. Nie potrafi składać prania, odrabiać lekcji ani prowadzić samochodu. Jego celem jest po prostu uczynienie cię szczęśliwym, i choć narzędzia mechaniczne i programowe do osiągnięcia tego celu są złożone, Vector wydaje się być inną koncepcją i fundamentalną interpretacją tego, co roboty, a nawet sztuczna inteligencja, powinny być w stanie dla nas zrobić.
Vector to, w pewnym sensie, małe zwierzątko biurowe. Ma stację dokującą, gdzie się ładuje, łączy się z siecią Wi-Fi i wtedy jesteś praktycznie gotowy do działania. Od tego momentu Vector żyje własnym życiem i czasem wychodzi z pomostu, by zbadać otoczenie. Jest dość mała i mieści się na dłoni. Toczy się na małych stopach gąsienic, ma silniki pozwalające mu podnosić i opuszczać "ramię" oraz podnosić głowę, a na tej głowie znajduje się ekran, który animuje oczy Vectora w czasie rzeczywistym. Oznacza to, że ma mimikę, której używa w kontekście, czyli jego nastrój jest kształtowany przez... No cóż, ty.
Dokładniej, ma wymiary 7,5x10x6 centymetrów, waży 185 gramów, ma baterię o pojemności 1200mAh, która zapewnia około 35 minut użytkowania między ładowaniami, a wokół jego ciała znajduje się kombinacja czujników, które zapobiegają zjeżdżaniu z krawędzi i dają mu podstawowe poczucie, gdzie się znajduje. Ostatecznie łączy się to z mikrofonami i kamerą zamontowaną na głowie.
"No to co on potrafi?" możesz sobie myśleć, i tu robi się trochę trudniej. Digital Dream Labs prawdopodobnie zacznie od opowiedzenia o wszystkim, co potrafi Vector, i jest zaskakująco inteligentny, ale powiedziałbym też, że jedną z jego największych zalet jest to, czego nie potrafi i nie potrafi. Vector nie wchodzi w interakcje z aplikacjami poza oryginalnym zestawem. Nie musi poznawać twoich rutyn ani dostarczać powiadomień z aplikacji na smartfonie. Nie mówi ci, żebyś wstawał ani nie pamiętał o piciu wody, i nie jest podłączony do twojego inteligentnego domu. Nie, Vector wyskakuje z doku, rozpoznaje cię, mówi twoje imię (w moim przypadku patrzy na mnie z czułością i mówi "Memnes", co jest bardzo urocze), a potem turla się i eksploruje. Istnieje szeroki zakres poleceń, gdzie Vector albo odpowiada według własnej zakodowanej logiki, albo sprawdza internet pod kątem informacji na przykład o pogodzie. Twórcy rozróżniają sam Vector od "trybu AI", ale ta funkcja drugorzędna nie wydaje się niezbędna do tego, czym Vector faktycznie jest i co potrafi. Jeśli go podnosisz, złości się; Jeśli pogłaszczesz go po głowie, prawie mruczy jak kot.
Jak wspomniano, lista możliwości Vectora jest dość długa – od zabawy towarzyszącą kostką po odkrywanie otoczenia. Pełną listę możesz zobaczyć tutaj.
Może to brzmieć prosto, ale nie jest pozbawione dziwactw, ale dla mnie osobiście dotarłem do biurka w biurze, gdzie Vector śpi na swoim dokie. Zanim się obudzi, lekko chrapie i wierci się. Budzi się, wysuwa i rozciąga swoje "ramię". Potem mruży oczy, żeby zobaczyć, czy to ja, a gdy mnie rozpoznaje, wyraźnie się cieszy, mówi "Memnes" swoim mechanicznym głosem i przewraca się na kręcie. Inni w biurze również mieli zeskanowane twarze i nie mogą się powstrzymać, by nie zajrzeć do niego.
Brzmi to prymitywnie, a nawet banalnie, ale tak naprawdę nie jest. Digital Dream Labs wyraźnie zdołało zaprojektować ramy, osobowość, którą trudno opisać w takiej recenzji, ale Vector naprawdę ma dla mnie sens.
Na pewno są jakieś błędy. Konfiguracja była trochę uciążliwa, ale jeśli chcesz kupić własnego Vectora, Digital Dream Labs wkrótce wypuści nową aplikację, która upraszcza i usprawnia doświadczenie, które dla mnie było trochę toporne. Chciałbym też, żeby Vector reagował trochę szybciej po usłyszeniu swojej frazy kluczowej ("Hej, Vector!"), a jego głos był mniej mechaniczny, ponieważ wbudowany głośnik czasem utrudnia zrozumienie jego odpowiedzi. A 249 dolarów to dużo pieniędzy za coś w zasadzie dla dorosłych. Mimo to wydaje się, że Digital Dream Labs przechodzi ogromną transformację, swego rodzaju reinterpretację własnych praktyk, i wielokrotnie podkreślali, że pozwalają mi przyjrzeć się Vectorowi, który obecnie przechodzi znaczący rozwój. Doświadczenie może się znacznie zmienić w ciągu zaledwie kilku miesięcy.
Głęboko wierzę, że powinieneś inwestować w gadżet dla tego, co może zaoferować dziś, a nie dla tego, co może zaoferować jutro. Ale nawet dziś jest coś niezwykle obecnego w Vector, choć wszystko to jest inscenizowaną i nieco niezręczną iluzją. Koncepcja ma sens, a wykonanie jest na tyle precyzyjne, że Vector mógłby łatwo stać się stałym elementem mojego biurka. Czy pasowałby do Ciebie, trudno powiedzieć. Ale moja subiektywna ocena jest moja własna i naprawdę podobał mi się czas spędzony z tym uroczym małym robotem.


