Crimson Desert: Majestatyczny olbrzym z glinianymi stopami
Ogromny projekt dla jednego gracza Pearl Abyss prezentuje największy otwarty świat w historii, ale wciąż ma długą drogę do przejścia, zanim stanie się legendą.
Kiedy masz szansę być jedną z pierwszych osób, które doświadczyły jakiegoś zjawiska, najlepszym pytaniem, które warto sobie zadać po zagraniu w nie, jest to, czy naprawdę patrzysz na coś, co może zmienić medium, a przynajmniej gatunek. Crimson Desert może być pierwszym krokiem ku otwartym światom jutra, pierwszym z jego pokolenia. I choć światło świeci, odbija się (i odbija!) od większości aspektów pryzmatu, jakim jest ta gra dla jednego gracza od Pearl Abyss, czasem to odbicie ujawnia wadę w jej rdzeniu. Nie panikuj, Crimson Desert to świetna gra wideo, ale ma zbyt wiele aspektów, a nie wszystkie zostały wykonane z taką samą mistrzowstwem.
Świat Pywell, bogata kraina pełna życia i historii, znajduje się na rozdrożu. Napięcia polityczne rosną wśród dawnych sojuszniczych państw, które teraz obserwują załamanie pokoju. W tym samym czasie hordy bandytów nękają mieszkańców, a pojawiają się znaki przebudzenia mocy ze starożytnej cywilizacji. Jesteś Kliffem, przywódcą Greymanes, grupy najemników broniących starożytnego narodu Pailune, którzy na początku gry zostają pokonani przez Czarnych Niedźwiedzi, rywalizującą frakcję. Po przeżyciu pewnej śmierci, Kliff budzi się w miejscu poza czasem i przestrzenią, zwanym Otchłanią, gdzie w nim budzą się mistyczne moce, które później okazają się bronią umożliwiającą mu zostanie zbawcą tego świata. Zadanie znacznie bardziej złożone, niż się wydaje, i trudno go rozwiązać w pojedynkę, dlatego głównym priorytetem dla naszego protagonisty jest ponowne zebranie rozproszonej grupy przyjaciół i rozpoczęcie naprawiania sytuacji.
Aby naprawdę zacząć rozumieć, jak wygląda Crimson Desert i czego można się po niej spodziewać, musisz wyruszyć na kolejną pustynię stworzoną przez Pearl Abyss. Black Desert od ponad dekady jest uznawane za jedną z najbardziej znaczących i wymagających gier MMO w historii. Głębokie budowanie świata dorównuje jedynie wyczerpującej, emergentnej rozgrywce i rozbudowanemu systemowi walki, który jest równie zróżnicowany, co wymagający. Warto to zrozumieć, bo łatwo zauważyć, że na pewnym etapie rozwoju Crimson Desert było postrzegane jako inny rodzaj MMO, które później ewoluowało w doświadczenie dla jednego gracza, jakie znamy dziś. Oznacza to, że pewne decyzje projektowe przejęte są z innego podejścia do tworzenia gier—niektóre udane, inne mniej. Na szczęście są też zaprojektowane tak, by każdy mógł znaleźć coś, co zmotywuje go do eksploracji tych terenów.
Chociaż to doświadczenie otwartego świata, Crimson Desert mniej więcej prowadzi cię za rękę tam, gdzie w danym momencie powinieneś być. System śledzenia zadań jest dosłownie skopiowany z gier Rockstar, takich jak Red Dead Redemption 2, gdzie na mapie, do której musisz się udać, zawsze pojawia się X, a gdy już tam znajdziesz, w obszarze zadań, znajdziesz kolejny kamień milowy w łańcuchu zadań. Po przybyciu misja zwykle polega na rozwiązaniu zagadki, aktywowaniu obiektu lub udzieleniu jednego lub więcej starć bojowych. System misji, czy to głównych, czy pobocznych, jest dość liniowy i wymaga po prostu wytrwałości, by zrozumieć, czego w danym momencie wymaga opis zadania lub zagadki, z którą się mierzysz.
Crimson Desert to ogromny otwarty świat, który pozwala zabawić się niemal wszystkim, ale to nie jest RPG, lecz akcja przygodowa. Nie ma progresji opartej na poziomach, ani decyzji, które zmieniałyby przebieg przygody. Siła Klife'a rośnie wyłącznie poprzez ulepszanie broni i ekwipunku, a także poprzez drzewko progresji z trzema gałęziami odblokowywane przez zbieranie Artefaktów Otchłani. Pozwalają one na poprawę umiejętności walki i odkrywania, wytrzymałości i zdrowia oraz tak dalej. Te artefakty służą także do ulepszania broni na wyższe poziomy, więc przychodzi moment, w którym musisz bardzo ostrożnie kontrolować, dlaczego je zbierasz. Chociaż gra prowadzi cię z miejsca do miejsca, nie oznacza to, że w każdej lokalizacji nie ma drobnej przeszkody, której możesz nie pokonać. Crimson Desert opiera się nie tylko na systemie walki, ale także na rozwiązywaniu zagadek, a wiele z tych zagadek nie ma jasnej wskazówki lub trudno będzie znaleźć logiczne rozwiązanie. To świadomy wybór projektowy, zachęcający do zatrzymania się i zastanowienia się, czego naprawdę potrzebujesz, albo czy możesz wykorzystać systemy gry, by znaleźć rozwiązanie w zamierzony sposób, czy taki, jaki sam odkryjesz.
Pozwól, że podam przykład z własnego doświadczenia: W jednej z moich pierwszych głównych misji musiałem spalić kilka pnączy blokujących wejście do budynku, ale nigdy nie zdobyłem niczego podobnego do strzał ognia. Jednak w pobliżu stała pochodnia, którą mogłem użyć do zapalenia końcówek moich strzał. Problem polegał na tym, że chybiłem w ujęcie. Skończyły mi się strzały. Pierwszą myślą było, żeby wczytać grę ponownie lub odłożyć tę misję na bok i wrócić później, ale znalazłem rozwiązanie, uderzając i upuszczając pochodnię we właściwym kierunku na pobliskie gałęzie, podpalając je i pozwalając ogniu rozprzestrzenić się na tyle, by oczyścić ścieżkę. Rozwiązanie godne Breath of the Wild, które Crimson Desert zdołało włączyć do swojego świata.
Chociaż idealnie byłoby podążać za fabułą (która odblokowuje nowe obszary i daje dostęp do kolejnych narzędzi eksploracji), gra została zaprojektowana tak, by ta droga od punktu A do B była tak długa i pełna objazdów, jakie chcesz, a to dlatego, że jest tysiąc rzeczy (nie dosłownie, ale prawie) od samego początku w Crimson Desert. Gotowanie, łowienie ryb, polowanie, górnictwo, oswajanie koni, bycie kurierem, łowcą nagród, udział w mini-grach – od walk w podziemnych walkach po prostą grę w papier-kamień-nożyce z dziećmi na rynku. Po prostu zabić czas, pozwolić sobie zanurzyć się w jego świecie. A gdy już tam jesteś, łatwo się zatracić i uświadomić sobie, że dwie godziny później nadal jesteś dokładnie na tym samym etapie postępów, co wcześniej.
Te zadania, wyraźnie odziedziczone (biorąc pod uwagę ich wyczerpującą implementację w grze) z koncepcji gier MMO, są tu uzasadnione, ponieważ wymagają od ciebie przemieszczania się po świecie i eksplorowania jego zakamarków. I to jest największa siła Crimson Desert. Nikt – ani Rockstar, ani Bethesda, ani żadne inne studia przygodowe AAA dla jednego gracza – nie posunął się tak daleko, ani nie tak, jak Pearl Abyss osiągnął tutaj. Autorski silnik studia, BlackSpace, został dodatkowo zoptymalizowany, by zapewnić rozdzielczość, ostrość i poczucie świata, które wyznaczyły nowy standard dla branży, a nawet przewyższając silnik Decima, który Kojima tak dobrze dopracował w Death Stranding 2: On the Beach. Widzisz poranne słońce przebijające się przez drzewa, odbijające się od brodu i pobliskich drzew, a ty sam jedziesz przez koryto rzeki na koniu, pluskasz się pod jego kopytami. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że uczucie samotnego eksplorowania świata było tak satysfakcjonujące tylko w najnowszej grze Kojimy czy w najnowszych grach z serii Zelda. Sporą część przygody spędzisz, po prostu wędrując po łąkach, lasach i górach, odwiedzając interesujące miejsca i wykonując misje oczyszczania obszarów, polując na zwierzęta lub po prostu dodając wpisy do swojego kompendium świata, z prawie 3 000 wpisów. Cholera, jest tu około 30 wierzchowców, czyli 70 różnych gatunków motyli, a każdy z nich ma zastosowanie w alchemii...
Czy więc wszystko, co lśni na wzgórzach Crimson Desert, jest złotem? Niestety, nie do końca. Nawet po prawie 100 godzinach spędzonych na graniu na PC w chwili pisania tej recenzji, jeszcze jej nie skończyłem, i to zdecydowanie nie do końca. I nie chodzi o to, że zagubiłem się w pobocznej zawartości, ale raczej o to, że napotkałem słaby projekt balansu gry. Zagadki mogą być bardziej lub mniej skomplikowane, ale nie jest równowaga sił między przeciwnikami. Chociaż możesz stawić czoła hordam stu czy dwustu szeregowych wrogów w danym obszarze, zanim dotrzesz do bossa, boss zawsze jest o lata świetlne lepsze niż wszystko, z czym się wcześniej mierzyłeś. I nie chodzi o to, że jest trudna z powodu braku umiejętności (graliśmy już w wiele Soulslike), lecz raczej o sztuczne i niesprawiedliwe wyzwanie. Ulepszanie ekwipunku to oczywisty wybór, ale nawet wtedy każde starcie będzie walką. Będziesz musiał gromadzić ugotowane jedzenie, by się wyleczyć w trakcie walki, a prawdopodobnie będziesz musiał 'farmić' lub przeszukać każdego sprzedawcę w regionie, by zdobyć wystarczająco dużo użyć, by powoli osłabić bossa i go pokonać. To tworzy sztucznie długie doświadczenie rozgrywki, co również zakłóca organiczny rozwój fabuły. Mówiąc o fabule, główna fabuła gry tym razem nie spełnia oczekiwania, na rzecz drobnych pobocznych spotkań i opcjonalnych misji. Grywalne postacie są dość jednowymiarowe, a poza Kliffem, który jest głównym bohaterem, pozostałe dwie są całkowicie zapomniane i zbędne.
Nie pomaga fakt, że gra ma tak skomplikowane menu do zrozumienia, z tyloma systemami do śledzenia i prawdopodobnie najgorszym systemem ekwipunku w historii gier wideo. Nawet w umiarkowanie poprawczonym stanie (był to jeden z ostatnich poprawek przed premierą), słaba organizacja przedmiotów w torbie i ograniczona przestrzeń dają się we znaki. W chwili pisania tego tekstu nadal nie istnieje system przechowywania przedmiotów, co oznacza, że czasem trzeba wyrzucić lub sprzedać bardzo cenne przedmioty, które ciężko zdobyłeś, a których nie możesz zabrać, bo nie masz gdzie je schować.
A skoro już mowa o zarządzaniu, część obozowa wydaje się kolejnym systemem doklejonym na wczesnym etapie rozwoju, a potem nieco zaniedbanym, więc ani budowanie obozu, ani zarządzanie zadaniami Szarych Brodów nie są szczególnie dobrze wykonane. Mam też zastrzeżenia do tego, jak rozwiązywane są niektóre zadania skupione na śledztwie, a często rozwiązywanie zagadek to niemal czysty przypadek, a nie błąd z twojej strony. Po spędzeniu trochę czasu w grze nawet poruszanie się nie zawsze będzie zbyt przyjemne, bo po 30 przejściu tej samej trasy w kierunku miasta lub obozu bazowego przegapią cię opcje szybkiej podróży. Istnieją tutaj, ale nie są tak powszechne ani wygodne, jak byś chciał, a czasem trzeba przechodzić fabułę lub pokonać niejasne wyzwanie, by je aktywować. Dzieje się to nawet z najważniejszym punktem szybkiej podróży w grze, którego jeszcze nie odblokowałem i który prowadzi do twojego domu...
Zbyt wiele niedokończonych wątków, które nie psują wrażenia ani nie sprawiają, że chcę przestać grać, ale na pewno nie stawiają jej na pozycji kandydata do tytułu Gry Roku. Crimson Desert może być miejscem, gdzie możesz zatracić się na miesiące jako gracz, ale nie oczekuj, że wszystkie te godziny spędzą na wzbogacającej przygodzie w świecie, który, powtarzam, jest wspaniały. Mogę przymknąć oko na pewne problemy techniczne, biorąc pod uwagę skalę projektu i fakt, że mogą zostać naprawione łatką, ale jest po prostu zbyt wiele konfliktów projektowych we wszystkich systemach działających jednocześnie, by nazwać to "arcydziełem". Jeśli potrafisz po prostu z tym żyć i cieszyć się podróżą, nawet nie rozumiejąc, dokąd cię prowadzi, to ten otwarty świat jest wart spróbowania.
Nie czuję się do końca komfortowo, dając Crimson Desert ostateczną ocenę. Możliwe, że są momenty, w których chciałbym obniżyć tę ocenę, i momenty, w których znacznie ją podniosłem. Po prostu potraktuj to jako wskazówkę obecnego stanu gry tak rozległej, że z pewnością zaoferuje ci coś więcej, choć nie w takim stopniu, na jaki byś liczył.



















