Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
Blog

Dlaczego zniknęły lekkie pistolety? 🇸🇪

Przez Jonas 4 Grudnia 2025 o 04:22

Przez kilka pokoleń, być może głównie na NES-a i PlayStation, gry z pistoletami świetlnymi cieszyły się dużą popularnością. Technologia nie zawsze była aż tak zaawansowana, ale była zabawna. Dzisiejsze telewizory z płaskim ekranem nie są już tak odpowiednie dla tego systemu, ale oczywiście istnieje kilka innych dobrych opcji dla większej precyzji.

Oprócz... Mimo to gry z pistoletami świetlnymi zniknęły. Kiedy teraz czytam artykuł o Gunvalkyrie (miało być wydane na Dreamcasta, ale pojawiło się na Xboxie) i uświadamiam sobie, że Sega pierwotnie zamierzała grać z pistoletem świetlnym w jednej ręce i padem w drugiej – nie mogę się powstrzymać od ciekawości. Co za cudownie szalony pomysł, całkowicie zgodny z tym, kim jest Sega.

Uświadamiam sobie też, że czas na ponowne przywrócenie pistoletów świetlnych, częściowo dla klasycznych gier arcade, częściowo dla nowych tytułów z arcade'owym klimatem, a częściowo dla bardziej eksperymentalnych rzeczy. Swobodne chodzenie z kontrolerem i strzelanie z pistoletu świetlnego brzmi genialnie.

Najlepiej byłoby, gdyby na przykład Bandai Namco (Time Crisis) i Sega (House of the Dead, Virtua Cop) zgodziły się na pistolet świetlny działający na wszystkich konsolach lub ten sam model dla kilku formatów, jak plastikowe gitary, a następnie mógłby być używany przez więcej deweloperów. Wtedy moglibyśmy mieć realny rynek dla gier z pistoletami świetlnymi, więc moglibyśmy cieszyć się westernami z partnerem w salonie, doświadczyć nowego rodzaju rozgrywki Halo, dostać twardą grę SOCOM od Sony i cieszyć się epickimi przygodami smoków w nowym Panzer Dragoon.

Dlaczego zniknęły lekkie pistolety?

Jedna z najlepszych pistoletów świetlnych... Szałamiająca od Sega Saturn.

HQ

Wiesz, że jesteś stary, kiedy... 🇸🇪

Przez Jonas 3 Grudnia 2025 o 04:10

Nieco ponad pięć lat temu miałem pierwsze prawdziwe doświadczenie aha, które powiedziało mi, że zaczynam mieć już kilka lat na szyi. Podczas gry w Halo potrzebowaliśmy dodatkowego gracza i dostaliśmy miłego gościa. Graliśmy razem przez około godzinę i cały czas trochę rozmawialiśmy.

Krok po kroku zacząłem rozumieć, że ten zawodnik jest ode mnie młodszy, ale nie wiedziałem, o ile młodszy. Dopiero gdy powiedziałem im, że jestem fanem Halo i kupiłem Halo: Combat Evolved w 2001 roku, wybuchła bomba. Wtedy jeszcze się nie urodził. Zawodnik miał 18 lat i brzmiał dojrzale – a zgodnie z prawem tak właśnie było. Zdumiewałem.

Co jest retro, to oczywiście decyzja każdego z nich, a technicznie nie ma tu właściwej odpowiedzi. Ale z mojej strony wciąż trudno mi uznać Halo: Combat Evolved za naprawdę retro. W końcu wyprowadziłem się z domu, miałem stałą pracę przez kilka lat, miałem zwierzęta domowe (fretki) i lubiłem podróżować. A ponieważ grałem w nią jako dorosły, uczucie, że jest stara, nie jest już tak namacalne.

Kiedy myślę o retro, to właśnie piksele pojawiają się zamiast tego. Commodore 64, NES i 16 pięknych elementów to moje retro, a nawet generacja Playstation wydaje się retro – podczas gdy Dreamcast (który wkrótce skończy 30 lat) wciąż nie jest dla mnie aż tak retro.

Ale to właśnie Dreamcast dziś wywołał we mnie nowe, jedno z tych gwałtownych uczuć, które z czasem się wyprzedzają. Rozmawiałem z dość doświadczonym graczem, który jest powierzchownie zaznajomiony. Jednak nigdy nie grał na Dreamcastie i nawet nie postrzegał Segi jako producenta konsol, mimo że przez ponad 15 lat dawała ona konkurenci Nintendo, a później Sony. Osoba ta ma 23 lata i urodziła się po tym, jak Sega wycofała swój sprzęt.

Moje zainteresowanie odrodzonymi markami Segi nie było więc podzielane, a nie tylko zostałem zniesławiony za wiek (a jako Szwed wyraźnie to zaznaczyłem, delikatnie zaciskając pięść w kieszeni) – ale też zdałem sobie sprawę, że Sega jest jak każdy inny producent zewnętrzny dla wielu młodych graczy, a serie takie jak Crazy Taxi, Golden Axe, Jet Set Radio i Shinobi Inter są dla nich pyszne. 

Oczywiście Sega ma to na uwadze, dlatego gry będą również zaprojektowane tak, by przemawiać do współczesnych graczy. Nie da się kusić nostalgią, której nie ma. Oczywiście, naprawdę, i przede wszystkim, chciałbym po prostu powiedzieć, że jestem starszym graczem, który nigdy się nad tym nie zastanawiał. I że jestem urażony. 

Wiesz, że jesteś stary, kiedy...

Kojarzę to logo z klasycznymi konsolami i radością z grania. Ale dla nowego pokolenia graczy oznacza Total War i Sonica.

 

HQ

Czas, żebyśmy porozmawiali o Zelda II: Przygoda Linka 🇸🇪

Przez Jonas 2 Grudnia 2025 o 04:04

Jeśli chodzi o najlepsze gry z serii Zelda, A Link to the Past czy Ocarina of Time są zwykle wymieniane jako główne kandydaty, być może z Majora's Mask, Wind Waker i Breath of the Wild jako bąbelkami. Jeśli chodzi o najsłabszą kartę serii, zwykle jest ona prostsza i wielu uważa ją za Zelda II: Przygodę Linka.

Nie chodzi o to, by trollować, być wyjątkowym czy trochę prowokującym (choć przyznaję, że widzę w tym urok), myślę po swojemu – ale dla mnie Zelda II: Przygoda Linka jest najlepszą grą w serii. Jeśli czytałeś mojego bloga wcześniej, wiesz, że uwielbiam japońskie gry fabularne, a druga przygoda Linka jest właśnie tym.

W przeszłości często mówiono o tym, do jakiego gatunku należy Zelda, i o tym, czy to gra fabularna, czy nie. W przypadku Zeldy II jest łatwiej – bo to JEST gra fabularna. Ma klasyczny świat nadziemi, są wioski do odwiedzenia i z ludźmi do rozmowy, mnóstwo sekretów, prawdziwe poziomy do wspinaczki (gdzie możesz wybierać własne umiejętności) oraz punkty doświadczenia.

Bardzo to doceniłem i bez wątpienia dodało to grze głębi, ale to, co naprawdę błyszczy, to system walki. Zelda II: Przygoda Linka była znacznie lepsza od wszystkiego innego na NES-ie, oferując bardzo zaawansowany system szermierki, ataków w różnych kierunkach i cech, które radykalnie zmieniają układ.

Do tego dochodzi duży świat, który wydawał się zaskakująco mroczny i agresywny, i naprawdę wart eksploracji. Co nie było łatwe, biorąc pod uwagę dość wysoki poziom trudności. Chcę też zadać cios muzyce, która może być najlepsza w serii – a to wiele mówi.

Za każdym razem, gdy ma zostać ogłoszona nowa Zelda, pojawia się publiczność, która chce nieco bardziej "dorosłej" przygody (zasadniczo błędne określenie, Zelda jest dla każdego, więc Wind Waker to "vixet" i to jest opinia, która się utrzymuje), ale faktem jest, że taka gra już istnieje i nazywa się Zelda II: Przygoda Linka – i jest absolutnie fenomenalna.

Czas, żebyśmy porozmawiali o Zelda II: Przygoda Linka

Najlepszy z serii? Jeden ze szczytów , przynajmniej...

Za trudno legalnie grać w Disneya 🇸🇪

Przez Jonas 1 Grudnia 2025 o 04:10

W weekend konto Threads Segabits zamieściło post ze zdjęciem Mickey Mania na Mega CD i Mega Drive. Pamiętam ją jako prawdziwą przyjemność, ale nie grałem w nią prawdopodobnie od 30-35 lat i pomyślałem, że sprawdzę, czy nie ma łatwego sposobu, by legalnie nią korzystać.

Oprócz... Tak jak w przypadku zbyt wielu gier na licencji, niestety nie jest to możliwe. Pojawił się w zaktualizowanym stanie na PlayStation 1 – ale to nie jest zbyt pomocne, raczej trudniejsze. Rozumiem, że to bałagan licencyjny, ale Disney, Capcom, Sega i inni deweloperzy naprawdę musieliby się postarać, by ponownie wydać kilka starych klasyków.

Oczywiście, zdarzają się okazjonalne reedycje i remake'i, ale są one całkowicie rozproszone. Tutaj Disney powinien zadbać o zbieranie klasyków i próbować je wznowić. Nie sądzę, żeby ktoś był zły, jeśli to oryginały na Pixelu zostaną ponownie wydane – o ile faktycznie się pojawią. Przypomina mi to moją listę gier Disneya w 16-bitowej formie, co byłoby świetnym pierwszym krokiem, żeby spróbować zdobyć naprawdę dobrą kolekcję Disneya. Nie możemy pozwolić, by te tytuły popadły w zapomnienie.

Za trudno legalnie grać w Disneya

Mickey Mania to jeden z kilku nieśmiertelnych klasyków Disneya, które powinny być prawnie i łatwo przeżywane na nowo.

Moja absolutna ulubiona na Youtube obecnie 🇸🇪

Przez Jonas 28 Listopada 2025 o 02:13

W ten weekend odwiedzam rodzinę w Kirunie (tak, mijałem TEN kościół). Dom śpi, ale pomyślałem, że najpierw obejrzę coś na YouTube – i jak wiele innych dni w ostatnich tygodniach, pościłem z tego samego powodu.

Zanim skomentujecie to, pozwólcie, że ja to zrobię najpierw: Tak, spóźniam się, bo jestem wciągnięty w 8 Out of 10 Cats Does Countdown, dla tych, którzy to przegapili, to brytyjski program z matematyką i grami słownymi, gdzie to naprawdę nie ma znaczenia. Zamiast tego to serial, w którym niektórzy z najlepszych brytyjskich komików (a to znaczy wiele) dobrze się bawią i obrażają nawzajem.

Channel 4 Entertainment regularnie publikuje fragmenty programu, który jest emitowany od ponad dziesięciu lat – więc jest wiele do wyciągnięcia. Wszystko pod reżyserią Jimmy'ego Carra, który zna się na ostrej satyrze. Nie wiem, czy to szczególnie reprezentatywne, ale oto fragment, który pokazuje, o co mi chodzi.

Jeśli lubisz brytyjski humor i tęskniłeś za tym jak ja, skorzystaj z okazji, by przejrzeć te podsumowania. Jest ich wiele i często są niesamowicie zabawne, pokazując, dlaczego szczególnie w Wielkiej Brytanii panuje tak niezrównanie dobra kultura humoru.

Moja absolutna ulubiona na Youtube obecnie

To było moje oglądanie z przyjemnością od miesiąca i jeszcze nie skończyłem, co zwykle wciąga się na YouTube?